Klątwa nowosądeckiego pomnika chwały Armii Czerwonej – proces w sądzie krakowskim

3

Klątwa nowosądeckiego pomnika chwały Armii Czerwonej – proces w sądzie krakowskim

Pomnika już nie ma, represje wobec patriotów nadal są

Kolejna rozprawa przed Sądem Rejonowym w Krakowie.

23 czerwca 2016 r. 

(zdjęcia i wideo – Józef Wieczorek)

Krzysztof Bzdyl Kraków, 23.06.2016

Kraków

Wniosek formalny do Sądu

Sprawa: sygn. akt II W 4601/15/S

Niniejszym wnioskuję do sądu o usunięcie z sali rozpraw oskarżyciela policyjnego jako osoby mającej wiedzę, że obecne oskarżenia są oparte o kłamstwa i przestępstwa policyjne w sprawie których nie tylko, ze toczy się śledztwo prokuratorskie, ale również zapadły wyroki sądowe. Nie może bowiem oskarżyciel policyjny zatajać faktów w tej sprawie przed sądem. Oczekuję na wszczęcie postępowania prokuratorskiego, które oceni od kiedy oskarżyciel wiedział, że policja łamała prawo w dniu 27.09.2014 i 23.10.2014 oraz oceni, czy świadomie wprowadzał w błąd sąd co do faktów będących przedmiotem oceny w tym postępowaniu sądowym.

Uzasadnienie.

Z akt sprawy wynika, że policja w czasie interwencji popełniła szereg przestępstw. Ocena ta wynika z wyroków i orzeczeń sądowych, które już zapadły w sprawach ściśle związanych z tą sprawą. Również toczy się prokuratorskie śledztwo przeciwko byłemu komendantowi policji w N. Sączku Markowi Rudnikowi w sprawie popełnienia szeregu przestępstw, nakazane przez sąd rejonowy w N. Sączu, sygn. akt II Kp 335/15. Oskarżyciel powinien posiadać taką znajomość prawa, która pozwoli mu ocenić stan faktyczny i podstawę prawną aktu oskarżenia. Cała sprawa toczy się z powodu nielegalnej akcji policyjnej 27.09.2014 r. pod obiektem chwały Armii Czerwonej, który to obiekt był zarazem symbolem okupacji Sowietów.

Popełnienie przestępstw przez policję wynikało z braku rozumienia ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji oraz prawa karnego zawartego w KK. Zajmę się w mojej wypowiedzi analizą art. 58 z ustawy o policji, który jest zatytułowany „ Obowiązki policjanta”. Punkt 1 brzmi „Policjant jest obowiązany dochować obowiązków wynikających z roty złożonego ślubowania”. Ustawodawca tj. sejm RP uznał rotę przysięgi za podstawę obowiązków policjanta, za coś najważniejszego. W rocie przysięgi jest powiedziane wyraźnie „Ja obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom obowiązków policjanta, ślubuje służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia”. W czasie procesu policjanci odmówili podania choćby w przybliżeniu słów roty przysięgi, mówiąc, że jest ona bez znaczenia.

Zamiast jak mówi rota przysięgi policyjnej służyć wiernie Narodowi i żeby nie było wątpliwości to chodzi o służenie Narodowi Polskiemu, policja zachowała się tak, jakby jej obowiązkiem było służenie narodowi rosyjskiemu, a właściwie, niedemokratycznemu, mafijnemu państwu Putina. Policja rozbiła legalną, patriotyczną manifestację domagającą się usunięcia obiektu rosyjskiego, symbolu okupacji i zniewolenia Polski, który stal nielegalnie. W trakcie tego doszło do próby zabójstwa weterana walk o Niepodległą Polskę Zygmunta Miernika. Sąd uniewinnił manifestantów zarówno od zakłócenia spokoju i porządku publicznego jak i od zarzutu znieważenia obiektu sowieckiego. Wyrok ten od 4.11.2015 r. jest prawomocny. Nie koniec na tym. Sąd w N. Sączu w dniu 13.06.2016 r. uznał zatrzymanie Mariusza Szewczyka z Niskowej przez policję w dniu 27 września 2014 r. za bezzasadne i zasądził zadośćuczynienie (600 zł). To samo dotyczy też zatrzymanego wtedy Zygmunta Miernika i w tym przypadku zadośćuczynienie będzie zdecydowanie większe, bo pokrzywdzony na skutek brutalnej akcji policyjnej doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu i spędził w szpitali 8 dni. Jeżeli sąd uznał tamte zatrzymania za bezzasadne, to protest przeciwko tajnemu posiedzeniu sądowemu i uznaniu zatrzymania Zygmunta Miernika za zgodne z prawem, był tym bardziej uzasadniony. Teraz po wyroku sądowym wiemy już z pewnością, że te działania były NIELEGALNE. Policja tak wtedy jak i dzisiaj przekazuje sądowi fałszywe informacje.

Protesty przeciwko istnieniu pomników wdzięczności wobec zaborców , czy okupantów miały miejsce jeszcze w XIX w. Maria Skłodowska idąc do szkoły w latach osiemdziesiątych XIX w. pluła na pomnik zdrajców – polskich oficerów, którzy walczyli po stronie cara przeciw powstańcom listopadowym. Jeżeli ona lub któraś z koleżanek o tym zapominała to po prostu wracała i naprawiała swój błąd. W niepodległej Polsce okresu międzywojennego wszystkie pomniki zaborców zostały zburzone. Po II wojnie światowej Żołnierze Niezłomni wysadzali pomniki sowieckie. Polska Niepodległa nie tolerowała pomników poświęconych okupantowi i zdrajcom. Policja nowosądecka postąpiła jak agent moskiewski i te działania kontynuuje przez ostatnie dwa lata. najpierw biciem, wleczeniem po ziemi, zatrzymaniami, a potem poprzez prowadzenie oskarżeń na modłę komunistyczną, próbowała zastraszyć patriotów i wymóc niewolniczą uległość wobec Rosji. Te policyjne wnioski o sądowe ściganie manifestantów podpisał ówczesny z-ca Komendanta Miejskiego Policji w Nowym Sączu, mł. inspektor Jarosław Tokarczyk, obecny szef sądeckiej policji. Komendant policji Marek Rudnik został wydalony z policji przed 11 listopada 2015 r., czy jak ktoś woli sam zrezygnował z pracy.

Jasnym jest, że został naruszony art. 231 par. 1, który mówi, że funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia, działa na szkodę interesu publicznego podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech, również doszło do przestępstwa z art. 256 kk, bo policja wzięła udział w ochronie obiektów, które propagują totalitarny komunistyczny system, a ten czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat dwu. Za fałszywe oskarżanie weteranów walk o niepodległą Polskę o popełnienie przestępstw w trakcie tej manifestacji komendant policji Marek Rudnik popełnił sam przestępstwo z art. 234 tzw. pomówienie podlegające karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Takie właśnie przestępstwo popełnił oskarżyciel policyjny. Mieliśmy również do czynienia z usiłowaniem zabójstwa Zygmunta Miernika przez dwu policjantów, a to Damiana Janiczka i Kuźmy Macieja. Są świadkowie, którzy widzieli jak Damian Janiczek usiłował uderzyć głową Zygmunta Miernika o kamienną podstawę grobu czerwonoarmistów, ale został w ostatnim momencie powstrzymany przez uczestników zgromadzenia. Za usiłowanie zabójstwa grozi taka sama kara jak za dokonanie zabójstwa tj. od 8 lat w górę. Mamy więc do czynienia z przejawami prawdziwego bandytyzmu ze strony policjantów za co jest odpowiedzialne również dowództwo policji. Być może po dokładniejszym śledztwie w sprawie łamania prawa przez policyjnych poputczików Moskwy okaże się, że mamy do czynienia z przestępstwem współdziałania z Rosją przez komendanta Marka Rudnika i podkomisarza Waldemara Górowskiego i Krzysztofa Chochlińskiego, a jest to przestępstwo z art. 130 par. 1 zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat. Oczywiście istnieje możliwość, że te działania spowodowane zostały głupotą i brakiem odpowiedniej wiedzy. Każda z tych przyczyn kompromituje polską policję. Pozostaje do udowodnienia, kto kierował rzeczywiście antypolską akcją policyjną. Mówię o tym dlatego, ze niemożliwe jest postępowanie sądowe oparte o kłamstwa policyjne, o niszczenie patriotyzmu, o szerokie łamanie prawa.

Śpiewanie pieśni patriotycznych, czy skandowanie haseł w czasie legalnej manifestacji w biały dzień, między godz. 14.00 a 15.00 (mówię tu o manifestacji z dn. 27.09.2014 r. i 23.10.2014) nie zakłóca porządku publicznego. Jest to konstytucyjne prawo każdego obywatela. Mimo to policja prowadziła przesłuchania stawiając nam fałszywe i absurdalne zarzuty zakłócenia ciszy dziennej, zatajając fakt legalności zgromadzenia i naszych działań, jak również obowiązków obywatelskich wynikających z Konstytucji RP. Obelisk propagował komunistyczny system, co jest zakazane w Polsce i z tego powodu stał nielegalnie. Mówią o tym artykuły Konstytucji;  art. 5 o ochronie niepodległości państwa polskiego i art. 13 mówiący o zakazie promocji komunizmu. Ochrona takich obelisków to przestępstwo z  art. 256 Kodeksu Karnego mówiącego o zakazie propagowania komunizmu. Równocześnie należy pamiętać o artykule 82 Konstytucji, który mówi jasno, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Właśnie wierność Rzeczypospolitej wymagała usunięcia pomnika chwały okupanta sowieckiego. Nie są to tylko moje opinie, ale twierdzenia sędziego Piotra Mioduszewskiego zawarte w jego uzasadnieniu wyroku sądu rejonowego w Warszawie dla Pragi-Płn z dnia 19.08.2015 w sprawie o znieważenie pomnika „Braterstwa broni” znanego też jako „czterech śpiących”. Tego rodzaju pomniki są zdaniem sędziego hańbą dla narodu polskiego i polskich władz. Sąd stwierdził wprost, że te pomniki promują komunizm, więc same w sobie są przestępcze i powinny zostać rozebrane. Zaśmiecające polskie miasta pomniki ku czci morderców z Armii Czerwonej nie powinny znajdować się pod opieką polskich władz. Proces wykazał też, że miasto stołeczne Warszawa nie ma żadnych podstaw prawnych do opieki nad tymi pomnikami i robi to nielegalnie. To samo dotyczy Nowego Sącza. Jedyne wytłumaczenie dla brutalnej ochrony śmieci sowieckich w Polsce jest to, że kierujący policją uważają, że w N. Sączu mamy terytorium nowo rosyjskiej republiki. W tym przypadku należy aresztować agenturę rosyjską, która usadowiła się w komendzie miejskie policji. I należy zrobić to bezzwłocznie.

Policja nowosądecka swoim działaniem naruszyła prawo w stopniu znaczącym. Wszystkie do tej pory odbywane procesy zakończyły się uniewinnieniem lub umorzeniem spraw manifestantów oskarżanych o patriotyczne zachowania, które policja chciała kwalifikować jako chuligańskie, wykroczenia przeciw spokojowi i porządku publicznemu i jako przestępstwo znieważenia pozostałości po okupacji sowieckiej . Postępowania sądowe udowodniły tylko to , że policja nie zna historii Polski, nie rozumie znaczenia i roli patriotyzmu dla Państwa Polskiego i wciąż kieruje się zasadami, które obowiązywały w komunistycznym PRL-u rządzonym przez zdrajców. Dlatego powtórzę to jeszcze raz: policjantów o mentalności rodem z czasów stanu wojennego należy nie tylko usunąć, ale i przykładnie ukarać.

Ja nie zgadzam się na to, aby oskarżyciel policyjny robił sobie kabaret z sądu. I tego chyba też nikt obecny tutaj nie chce. Dlatego wnoszę o oddalenie sprawy i pouczenie policji o obowiązkach wynikających z Konstytucji i z ustawy o Policji, jak również wnoszę o wysłanie pisma do ministra spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczaka, z apelem, aby zorganizował stosowne przeszkolenie policjantów.

1

7

 

8

5

10

Czy Kraków leży jeszcze w Polsce ?

KRK

[KRK niekoniecznie leży w Polsce !]

Czy Kraków leży jeszcze w Polsce ?

Maszt flagowy w Parku Jordana – tylko sezonowy ?

 

Biało-czerwona to flaga niepodległego państwa polskiego a najbardziej godnym sposobem jej eksponowania jest umieszczenie na maszcie.

Niestety w Krakowie, który kiedyś był stolicą Polski, z godnym eksponowaniem polskiej flagi na maszcie są problemy nie do przezwyciężenia.

Media – na ogół w czerwcu – donoszą, że Polska w 1989 r. odzyskała wolność, ale Kraków chyba nadal niepodległy nie jest. Podlega zniewolonej mentalnie rzeszy urzędników działającej na rzecz zniewolenia przestrzeni publicznej i obywateli Krakowa, szczególnie tych wykazujących oznaki patriotyzmu.

W Krakowie jest taki patriotyczny Park Jordana, gdzie znajduje się Galeria Wielkich Polaków, którzy godnie zasłużyli się dla walki o byt i rozwój niepodległego państwa polskiego.

Jest tam pomnik Marszałka Piłsudskiego wskrzesiciela Niepodległej Polski, jak i gen. Andersa, którego żołnierze zawieszali polską flagę na Monte Cassino, są tam pomniki Niezłomnych Polaków, [https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/], którzy oddali życie aby Polska była Polską, z biało-czerwoną flagą – jej symbolem narodowym.

Rzecz w tym, że umieszczenie polskiej flagi w najbardziej godny sposób obok tych postaci napotyka na wyraźny opór [ https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/30/moce-i-niemoce-wlodarzy-krakowa/] w niegdyś królewskim mieście Krakowie, tak że doprawdy nie wiadomo, czy miasto to leży jeszcze w Polsce.

Gdy wieść o pomyśle postawienia masztu flagowego w Parku Jordana dotarła do Gazety Wyborczej, jej dziennikarze i miłośnicy – niemal tą wieścią porażeni – przystąpili do ataku na symbol niepodległego państwa polskiego i na Prezesa Towarzystwa Parku – Kazimierza Cholewę. Temu nawet zbytnio nie trzeba było się dziwić, ale ten antypolski punkt widzenia został przejęty przez zarządzających miastem (jeszcze polskim ?).

Może by nawet dopuścili do ustawienia masztu, ale obwarowali to takimi rygorami

maszt

jakby chodziło o postawienia na terenie Parku jakiegoś drapacza chmur. W końcu GW alarmowała, że jakiemuś prawicowemu blogerowi chodzi o to, aby ten obiekt – flaga na maszcie – był widoczny nawet z kosmosu. Nie podano, czy wojowniczy dziennikarz GW rozpoczął już przygotowania do lotu w kosmos aby to sprawdzić, ale rzecz jasna takie operacje trzyma się w tajemnicy.

Na początku lipca, na okoliczność przygotowań do Światowych Dni Młodzieży, teren Parku przechodzi pod kuratelę Kościoła, stąd pojawiła się szansa na umieszczenie flagi na maszcie. W końcu Kościół  nie będzie stawiał przeszkód w narodowej sprawie.

Na tę okoliczność i stanowisko miejskie jakby nieco zelżało i konserwator wydał zgodę, ale tylko na czas trwania ŚDM !

Pokazać światu polską flagę na maszcie będzie można, ale potem trzeba teren przywrócić do stanu pierwotnego !

tymczasowy

Taka sezonowa zgoda na symbol Wolnej Polski jakoś przywołuje na myśl sezonową zgodę naszych nieprzyjaciół na istnienie niepodległej Polski – ale tylko w okresie ich niemocy. Jak im niemoc przejdzie, to się znowu Polską podzielą, co też i nastąpiło.

Jak władze Krakowa po sezonie odzyskają pełnię władzy nad Parkiem Jordana, to flaga na maszcie tam łopotać wśród Generałów i Niezłomnych – nie będzie !

Stare zdjęcia ( z roku 1938) pokazują, że przed podziałem Polski przez jej nieprzyjaciół, w Parku było zamontowanych wiele masztów flagowych.

sytuacja w 1938 r.

Widocznie władze Krakowa były wówczas polskie.

W kraju trwa debata nad tym jak uczyć dzieci, aby się nie wstydzili Polski. W Krakowie chyba nie ma tego problemu – krakowskie dzieci Polski się nie wstydzą, dobrze się bawią i w patriotycznym Parku Jordana, ale muszą się wstydzić za władze Krakowa, które działają tak jakby Kraków nie leżał w Polsce.

Warto dokonać analizy porównawczej działań rządzących Krakowem i na samym terytorium Parku rzucić okiem na prawo od głównej alei, gdzie zimą zainstalowano lodowisko, a na wiosnę zdewastowano spory, zielony zwykle areał Parku, budując dodatkowo drogę dla ciężkiego sprzętu .

droga

Nikt w Krakowie nie wie kto dał na taką dewastację zezwolenie i nikt się nie domaga aby przywrócono stan poprzedni.

Władzom miasta przeszkadza widocznie tylko polska flaga godnie łopocząca na maszcie– symbol Wolnej, Niepodległej Polski.